UWAGA! ATTENTION! POZORNOST! a to może jeszcze i WNIMANIJE! Warsztaty krawieckie wracają na łochowską scenę! A dla kogo te warsztaty? A dla każdej i każdego 🙌 No bo posłuchaj.... Dzieci rosną jak szalone i już nawet zaczynasz się zastanawiać, żeby przestać je karmić, bo tak szybko ze wszystkiego wyrastają. Ciągle kupujesz spodnie, bluzki, spódniczki? Założyło raz na imieniny do cioci a na urodziny wujka już za krótkie? Może byś coś doszyła, przedłużyła, dosztukowała, ale... NIE UMIESZ SZYĆ! Albo.... Poszło do przedszkola. Niby fajnie, parę godzin spokoju w domu, kawę wreszcie ciepłą wypijesz, obiad ugotujesz bez ciągłego MAMOOOO, NUDZI MI SIĘ, ale....te ciągłe dziury na kolanach, powycierane tak, że już skórę widać. Żal wyrzucić, bo reszta dobra (czyli jeszcze nie wyrosło 😃), może byś i naszyła jakąś łatę, czy kieszonkę, ale....NIE UMIESZ SZYĆ! Albo.... Dzieci to już nie problem, bo się same ogarniają, za to masz kilka par wystrzałowych spodni tylko ciut przydługich...
Przez te kilka lat prowadzenia własnej pracowni zaobserwowałam ciekawą "ciekawostkę". Otóż są klientki (bardzo nie lubię tego słowa, ale nie wiem czym go zastąpić), które jednoznacznie kojarzą mi się z konkretnymi stylami czy epokami w modzie. Wchodzi taka do mnie a ja od razu wiem, że najchętniej ubrałabym ją w stylu empire, lat 50-tych czy w szalone hippisowskie fatałaszki. Najchętniej to rzuciłabym się na biedną delikwentkę i w try miga rozebrała do rosołu, by następnie odziać ją według mojego widzimisię. I na nic by się zdały jej lamenty. Po prostu wiem, że w tym wyglądałaby najlepiej. Tak właśnie zareagowałam gdy zobaczyłam panienkę Dorotkę. I pewnie nie powinnam pisać "panienkę', bo to młoda, samodzielna kobieta, zarabiająca na własne utrzymanie, ale gdym ją ujrzała zobaczyłam angielską "miss" z lat 30-tych zeszłego wieku, żywcem wyjętą z powieści Agathy Christie. Oczami wyobraźni widziałam te wszystkie tweedy i inne wełny miękko ją otulające, te ...