Przejdź do głównej zawartości

Gwiazdka w listopadzie..




Tak się właśnie czuję, a to ponownie za sprawą Ani, która prowadzi bloga szycie ani, i która ponownie doceniła moje -  powiedzmy - szycie, jak i beztroską grafomanię, uprawianą przeze mnie w ilościach wręcz nieprzyzwoitych. Czuję się dodatkowo wyróżniona, bo Ania to zawodowa krawcowa, więc i zaszczyt większy (choć pewnie i tak fajniej piszę, niż szyję). Ańdziu, oto moje odpowiedzi:

1. Gotowanie czy pieczenie?
Raczej kupa forsy, żeby byłoby mnie stać na zatrudnienie kucharza, bo do kuchni wchodzę jak muszę, a muszę codziennie!


2. Ulubione miejsce w domu?
Kuchnia nie, to już ustaliłyśmy.  Myślę, że "salon" .Piszę w cudzysłowie, bo mój salon ma 13 metrów kw., jest w kształcie strasznie wąskiego prostokąta z jednym oknem od strony północnej, dzięki temu nie ma w nim słońca przez okrągły rok, za to przez 365 dni w roku nazywany jest ciemną norą. ale i tak go lubię :)))


3.Dlaczego założyłaś bloga?
Bo mój mąż jako źródło pochwał moich dzieł wydawał mi się mało kompetentny (no bo się kochamy, więc wszystko mu się podoba. i na każdą rzecz reaguje "ochami" i ", "achami", a jak nie reaguje, to ja tak się spojrzę, że zaczyna reagować, więc potrzebowałam bezstronnej widowni, ale się trochę zdziwiłam, bo bezstronna widownia, też reaguje tym samym :)))


4. Twoje marzenie?
O rany, ja jestem straaaaasznie przyziemna. Moje marzenia to pełna micha, zadowolona gęba i zero problemów do omawiania przy wódeczce.


5.Trzy ulubione kosmetyki? 
Woda, mydło i świeże powietrze. A nie, jeszcze pasta do zębów, dezodorant, szampon, nożyczki do paznokci i proszek do prania. Jednym słowem ma pachnieć, nie śmierdzieć !


 6. Bezcenne dla ciebie?
Święty spokój :))))


7. Co zmieniłabyś u siebie?
W sumie to się lubię, ale.... jakbym mogła tak machnąć czarodziejską różdżką, to bym chciała być bardziej przebojowa :)))


8.Ulubiona pora roku?
Każda -  pod warunkiem, że średnia temperatura oscyluje w granicach 25-28 stopni Celsjusza :)))


9.Jak wakacje to w jakim kraju?
Wymarzony kraj wakacyjny - ciepło, tanio, blisko, nad morzem, przystojni ratownicy, ja chudsza o 10 kilo i młodsza o 10 lat.
A tak naprawdę -  wszędzie, byle nie w domu, byle z mężem i tyle w tym temacie :)


10.Jakiej muzyki słuchasz?
Według mojego męża, nie tej co powinnam :)))


11.Ulubione ciasto?
Duże, słodkie, z kremem (najlepiej śmietanowym bądź jogurtowym). Nazwa jak najmniej istotna :))



No to się napisałam na swój temat jak chyba nigdy przedtem.
Ale, żeby nie było tak słodko, to nie nominuję nikogo, bo wszyscy przede mną zrobili to za mnie i nominowali te blogi, które lubię i często odwiedzam.
Idę się popuszyć jak paw, może Ślubny to wytrzyma !

Komentarze

  1. hhhahahano miałam iść wcześniej dziś spać ale jak zaczęłam to sobie mówię, że przeczytam dwa pytania i odpowiedzi strzelę jakiś mały komentarzyk do nich i do łóżka, ale nie dość że mnie wciągnęło i rozśmieszyło i miło mi się na sercu zrobiło. No i znów mamy potwierdzenie, że nasze współlokatorstwo jest nie uniknione bo ja kuchnię uwielbiam i mogłabyś już nie wchodzić do niej a ja bym gotowała. No i wogóle reszta odpowiedzi też nie śmierdzi, jeno pachnie:) No i chyba wspólne wakacje nasz czekają, bo ja tez wybieram się w to samo miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to nie ma to tamto, trza się pakować i zajeżdżać na te nasze mazowieckie pola :)))))

      Usuń
    2. :) prawda??!! :) hihih Ania orzekła, że przeprowadza się jeni na Mazury, no ostatecznie nad morze :) więc muszę jeszcze poczekać...także na emeryturze się pojawię :)

      Usuń
  2. http://satisfy-my-soul-blog.blogspot.com/

    ZAPRASZAM DO UDZIAŁU W KONKURSIE

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za odpowiedzi :* Troszkę sie o tobie dowiedziałam i bliżej cię poznałam :) A pusz się pusz jak paw bo sie tobie należało :

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Robimy schemat bluzki bazowej - część I

 Tak, tak, moje kochane. Dziś się "naumiemy" jak zrobić siatkę konstrukcyjną pod naszą wymarzoną bluzkę, która będzie na nas leżała idealnie. A ponieważ materiał jest dość obszerny i dużo  w nim cyferek   to podzieliłam go na kilka części, by Was nie zmęczyć wiedzą i nie zniechęcić na dzień dobry (poza tym chce się dłużej  upajać rolą belferki). Robota w zasadzie prosta, wymagająca jedynie odrobinę czasu i kilku przyrządów. Zaczynajmy więc. Aby cieszyć się jak głupi do sera z własnoręcznie wykonanej formy w/g własnych wymiarów należy te wymiary zdjąć. I tu nie ma przebacz. Nie oszukujemy, nie wciągamy brzucha do granic jego wytrzymałości, ani nie ściskamy bioder aż nam zaczną oczy wychodzić z orbit. Wszystko jak na świętej spowiedzi, bo inaczej kicha i w bluzkę na pewno się nie wciśniemy. Najlepiej do tej zabawy zaprosić niczego nie podejrzewającą osobę  w postaci siostry, mamy, męża, narzeczonego, kochanka (lub kochanki), jednym słowem kogo tam macie...

Szablon bluzki podstawowej - część III

No i się doczekałyście części trzeciej i ostatniej w temacie tworzenia szablonu na bluzkę według własnych wymiarów. W części pierwszej i w części drugiej otrzymałyśmy taką postać naszego schematu.  Dzisiaj "wykończymy"  ją, zanim ona nas wykończy i otrzymamy takie cudo. Zatem linijki w dłoń! Aby dopasować bluzkę w talii musimy narysować zaszewki tyłu i przodu Zaczniemy od tyłu. Do tego potrzebny nam jest właściwy obwód talii wynikający z wyliczenia   [  (1/2 obwodu talii + 3 cm ) : 2 ] - 1 cm   (cyfra 3 nie bez przyczyny jest czerwona, a cyfra 1 niebieska  zaraz się to wyjaśni) Wiem, wiem - czarna magia, kupa nawiasów i cyferek. Już pomagam :)  Załóżmy, że obwód naszej talii wynosi 72 cm (boże, kiedy ja tyle miałam w pasie). Połowa to 36 jak w pysk strzelił. 36 cm + 3 cm = 39 cm 39 cm :2 = 19,5 cm 19,5 cm - 1 cm = 18,5 - właściwy obwód talii tyłu według wzoru Teraz mierzymy na naszym schemaci...

Tajemniczy Pan Piotr i rozporek w spódnicy

Dzisiaj będzie  o szyciu ale inaczej. Nie stworzyłam w tym tygodniu nic, ale to nie znaczy, że o szyciu nie myślałam. Wręcz przeciwnie - przez cały tydzień zaprzątało to moją łepetynę. Szycie,  jak i tajemniczy Pan Piotr. A zaczęło się  od mundurka do zadań grillowych. Szyłam to fioletowe coś, jak zresztą wszystko inne, na moim emerytowanym Łuczniku. Ale w przypadku tego ciucha moja maszyna wypowiedziała u mnie posadę. Na nic się zdały moje głaski, czułe szepty, słowa zachęty. Ustrojstwo plątało, zrywało, nie przesuwało materiału, stawało dęba. Posunęłam się nawet do bardziej drastycznych metod wymuszenia sprawnego działania a mianowicie do rozkręcenia opornego dziada, nakarmieniu oliwą, przeczyszczenia tego co dało się przeczyścić, zmieniłam nici, zmieniłam igłę, pokręciłam kurkami tam i tu, ale rezultat był marny i dalece odbiegający od satysfakcjonującego mnie poziomu. Niby dało się skończyć ten polar, ale po tym szyciu oboje padliśmy - ja na twarz, maszyna chyba na...